October 6, 2019

September 15, 2019

Please reload

Recent Posts

Global Postcards: Diabetes & Hashimoto’s

October 29, 2019

1/10
Please reload

Featured Posts

Global Postcards: Moving From Poland To Belgium With Type 1 Diabetes

August 31, 2019

In Weronika's first Global Postcard, she wrote about Universal Health Coverage for World Health Day. Now she is sharing her story about moving with her now-husband from Warsaw to Brussels. Check out her story in English and Polish! 

In the summer of 2017, I was excited and a bit stressed at the same time: I was living in Warsaw and was accepted by IDF Europe to take part in a 6-month internship at their office in Brussels. I was supposed to arrive somewhere between May and June, and together with my fiancé, Chris, we decided that we would dive into this adventure together! We made a few crazy (and amazing) decisions right before going to Belgium; long story short, we got married in the registry office, cleaned our apartment in Warsaw so we could rent it, and then we got on a plane with hopes for a better future for both of us.

 

Today, we have been living in the Brussels Capital Region for over two years, with no plans to move back to Poland anytime soon. My husband works in Brussels and I work in the Flemish city of Mechelen. I could write another 10 articles about Belgium as a great place to live in Europe, but today I want to focus on the topic of health, specifically the diabetes reimbursement system.

 

I had heard good things about Belgian healthcare, but I never expected to be so shocked (trust me, it was a good thing!). To clarify my reaction for you, first I will explain what life with diabetes looks like in Poland.

 

In Poland, we have a public National Healthcare System (NFZ) administered by the government. You can go to any doctor for free (even if you lose your job, you’re entitled to use unemployment health services). The less convenient side of it is that you have to wait on very long waiting lists - for a few months or even a few years - to see specialists. Sometimes, you even need to go to a private clinic if you have an urgent matter, like if you require an ultrasound. Furthermore, doctors have not enough time for individual patients to discuss their issues in depth.

 

Diabetes, as always, is a little more complicated (I will be describing the situation of people with type 1 diabetes only): Everyone pays a lump sum for insulin (I paid around 10€ per box for 1 month) and test strips (I paid around 1€ per box for around 1 week). If you are under age 26, everything is quite simple: 100% of reimbursement for insulin pump and infusion sets, with 70% reimbursement for reservoirs (3€ for 5 reservoirs for 1 month) and CGM sensors (42€ for four 7-day sensors) - but only if you use insulin pump and you have confirmed unawareness of hypoglycemia and you require CGM system.

 

When you turn 26 everything changes: 0% of reimbursement for insulin pump (even 3 500€ - only 4 years guarantee) and CGM sensors (around 140€ for four 7-day sensors) and 70% of reimbursement for infusion sets (around 21€ for 10 sets for 1 month or 63€ for 30 sets for 3 months) and reservoirs (around 10€ for 5 reservoirs for 1 month) - diabetes becomes one huge expense.

 

Recently, Polish Ministry of Health announced that Flash Glucose Monitoring FreeStyle Libre system will be partially reimbursed in Poland...but only for children with type 1 diabetes aged 4-18 (normal price for a 14-day sensor is around 60€). Polish adults with type 1 diabetes are protesting that they are discriminated by the Ministry of Health. There should be reimbursement without age limits.

 

My better life with type 1 in Belgium started with the half-public, half-private healthcare system. It’s pretty straightforward: first, you need to be signed up in one of the Belgian health insurance funds (Mutualiteit/Mutualité). It is obligatory, even for those in the country temporarily (we had to register in advance in the commune for our resident e-cards, but it is a topic for another story - it took a lot of paperwork and a few months of waiting). When you go to a doctor, you pay full price for the appointment (e.g. GP costs around 25€, when specialist between 30€ and 80€). At every appointment you get a special form which you send to your insurance fund so they can reimburse your expense. Usually, it is between 70 and 90% depending on the doctor/hospital and the waiting time for refund is up to 2 weeks. Also, you pay around 7€ per month for basic health insurance. Some of the benefits of such a system are: no long waiting lists, people not coming to doctors with fiddling problems, doctors dedicating more time for a patient.

 

When it comes to managing diabetes in Belgium, there is a special diabetes setup called Diabetesconventie/ Convention diabète which is a government's project. When I found a GP and diabetologist in Brussels, I could apply to be registered on the convention's list. Fortunately, I was accepted into the system, and nurses at my hospital told me that rejection is very rare. At this point I was a full-fledged type 1 diabetes patient in Belgium.

 

During every appointment at the hospital, I receive test strips, sensors, infusion sets, cartridges, and even batteries for my pump. When I needed a new infusion set injector or a glucose meter - I got them for free. I pick up insulin from the pharmacy, where they just check my e-card, that's all. As for external expenses, I only pay for diabetologist appointments (which before reimbursement costs around 60€ and after it is 12€ for one appointment), blood tests (around 8€ for one) and Glucagon (around 7€ each, in Poland it is around 1€ after reimbursement).

But that's not all - what happened this year has gone beyond my expectations for dealing with diabetes here. I got Medtronic MiniMed 640G pump with CGM sensors (model from the latest series)! It’s technically a rental because I had to sign two contracts with insurance fund for one year (with the possibility of extension) and now I can use the pump and receive CGM sensors. I think it is a very convenient way to manage the technology and hardware for all parties involved. 

 

As a person coming from a country where adults with diabetes can't count on support from the government, I see a big contrast between reimbursement systems within Europe. I feel safe in Belgium because here my age doesn't matter. All that matters is that I have type 1 diabetes. Adults with diabetes can be full members of any society, but without adequate support, e.g. reimbursement of modern equipment for glucose monitoring, they can be endangered by complicated access to the treatment needed to balance insulin requirements and glycemic control. Every person living with type 1 diabetes should have access to insulin and modern technologies regardless of their country of residence.

 

Check out Weronika’s World Health Day Global Postcard here.

 

Przeczytaj ten post w języku polskim:
Latem 2017 roku byłam jednocześnie podekscytowana i trochę zestresowana: Mieszkałam w Warszawie i właśnie dowiedziałam się, że zostałam zaakceptowana na 6-miesięczny staż w biurze IDF Europe w Brukseli. Miałam się tam pojawić między majem a czerwcem. Razem z moim narzeczonym, Krzyśkiem, postanowiliśmy, że powinniśmy wyruszyć na tą przygodę razem! Tuż przed podróżą do Belgii podjęliśmy kilka szalonych (i wspaniałych zarazem) decyzji; mówiąc krótko, wzięliśmy ślub cywilny, opróżniliśmy nasze mieszkanie w Warszawie by móc je wynająć i wsiedliśmy do samolotu z nadzieją na lepszą przyszłość dla nas obojga.


Obecnie mieszkamy w Regionie Stołecznym Brukseli już od ponad dwóch lat i nie planujemy powrotu do Polski w najbliższym czasie. Mój mąż pracuje w Brukseli, a ja we Flamandzkim mieście Mechelen. Mogłabym napisać kolejne 10 artykułów o Belgii, jako świetnym miejscu do życia w Europie, ale dzisiaj chciałabym się skupić na temacie zdrowie, a dokładnie na systemie refundacji dot. cukrzycy.

 

Słyszałam dobre rzeczy na temat belgijskiej opieki zdrowotnej, ale nigdy nie przypuszczałam, że będę w takim szoku (zdecydowanie w pozytywnym sensie). Byście mogli lepiej zrozumieć moją reakcję, najpierw wyjaśnię jak wygląda życie z cukrzycą w Polsce.

 

Jak wiadomo, w Polsce mamy publiczny Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), który jest kontrolowany przez rząd. Możemy iść do lekarza bezpłatnie (nawet jeżeli stracimy pracę, możemy zarejestrować się w urzędzie pracy i mieć dostęp do usług medycznych). Mniej wygodna strona tego systemu to długie kolejki - z terminami od kilku miesięcy do nawet kilku lat - do specjalistów. Czasem jesteśmy zmuszeni by iść do prywatnej placówki gdy mamy naprawdę pilną sprawę, przykładowo potrzebne jest nam USG. Dodatkowo lekarze nie mają wystarczająco dużo czasu dla pacjenta aby szczegółowo omówić jego przypadek.

 

Cukrzyca, jak zawsze, jest trochę bardziej skomplikowaną kwestią (będę przedstawiać sytuację osób tylko z cukrzycą typu 1): Wszyscy muszą płacić ryczałt za insulinę (płaciłam ok. 43 zł za opakowanie na 1 miesiąc) i paski do glukometru (płaciłam ok. 4 zł za opakowanie na ok. 1 tydzień). Jeżeli jest się osobą poniżej 26 roku życia, wszystko jest w miarę proste: 100% refundacji na pompę insulinową i zestawy infuzyjne, oraz 70% refundacji na pojemniki na insulinę do pompy (13,50 zł za 5 pojemników na 1 miesiąc) oraz sensory ciągłego monitorowania glikemii CGM (180 zł za cztery 7-dniowe sensory) - jedynie gdy korzysta się z pompy i ma się stwierdzoną nieświadomość hipoglikemii i istnieje potrzeba użytkowania systemu CGM.

 

Gdy ukończy się 26 lat wszystko się zmienia: 0% refundacji na pompę insulinową (nawet 15 000 zł - tylko 4 lata gwarancji) i sensory CGM (600 zł za cztery 7-dniowe sensory) oraz 70% refundacji na zestawy infuzyjne (90 zł za 10 zestawów na 1 miesiąc lub 270 zł za 30 zestawów na 3 miesiące) i pojemniki na insulinę (45 zł za 5 pojemników na miesiąc) - cukrzyca staje się jednym wielkim wydatkiem.

 

Niedawno Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że wprowadzi częściową refundację systemu monitorowania glukozy typu flash FGM FreeStyle Libre w Polsce,...ale tylko dla dzieci w wieku 4-18 lat (regularna cena za 14-dniowy sensor to 250 zł). Dorośli z cukrzycą typu 1 protestują, że są dyskryminowani przez Ministerstwo Zdrowia. Refundacja nie powinna mieć limitów wiekowych.

 

Moje lepsze życie z cukrzycą typu 1 w Belgii zaczęło się dzięki pół-prywatnemu systemowi ochrony zdrowia. Po pierwsze, należy zapisać się do jednej z Belgijskich kas chorych (Mutualiteit/Mutualité). Jest to obowiązkowe, nawet jeżeli jest się w Belgii na krótszy okres (musieliśmy również wcześniej zarejestrować się w komunie by otrzymać e-karty stałego pobytu, ale to temat na inną historię - mnóstwo papierkowej roboty i kilka miesięcy oczekiwania). Wizyta u lekarza jest pełnopłatna (np. internista kosztuje ok. 110 zł, a specjalista od ok. 130 zł do ok. 350 zł). Podczas każdej wizyty otrzymuje się specjalny dokument, który należy wysłać do kasy chorych aby ta mogła zwrócić część kosztów. Zwykle jest to od 70% do 90% wydanej kwoty, w zależności od lekarza/szpitala, a czas oczekiwania na zwrot to ok. 2 tygodnie. Oprócz płatności za wizytę, należy opłacać podstawowe ubezpieczenie zdrowotne, które kosztuje ok. 30 zł za miesiąc. Niektóre z pozytywów takiego systemu to: brak długich kolejek, ludzie nie przychodzący do lekarza z byle błahostką, lekarze mogący poświęcić więcej czasu pacjentom.

 

Jeżeli chodzi o cukrzycę w Belgii, jest tutaj specjalna konwencja nazywana Diabetesconventie/Convention diabète, która jest projektem rządowym. Gdy znalazłam internistę i diabetologa w Brukseli, mogłam się ubiegać o zarejestrowanie na listę konwencji. Na szczęście, zostałam zaakceptowana, a pielęgniarki w moim szpitalu powiedziały, że rzadko zdarza się odrzucenie wniosku. Wtedy zostałam pełnoprawnym pacjentem z cukrzycą typu 1 w Belgii.

 

Podczas każdej wizyty w szpitalu dostaje paski do glukometru, sensory, zestawy infuzyjne, pojemniki na insulinę do pompy, a nawet baterie do pompy. Jeżeli potrzebuję nowego sertera do wprowadzania zestawów infuzyjnych, czy nowego glukometru - otrzymuje wszystko bezpłatnie. Odbieram insulinę w aptece, gdzie jedynie sprawdzają moją e-kartę i to wszystko. Jeżeli chodzi o dodatkowe wydatki, płacę tylko za wizyty u diabetologa (ok. 265 zł przed zwrotem kosztów, ok. 55 zł po zwrocie kosztów), badania krwi (ok. 35 zł za jedno) oraz Glukagon (ok. 30zł za szt., w Polsce to ok. 4 zł za szt. po refundacji).

Ale to nie wszystko - to co wydarzyło się w tym roku, przeszło moje najśmielsze oczekiwania co do opieki diabetologicznej w Belgii. Dostałam pompę Medtronic MiniMed 640G z sensorami CGM (model z nowej serii)! Technicznie jest mi ona wypożyczona, ponieważ musiałam podpisać dwie umowy z kasą chorych na okres 1 roku (z możliwością przedłużenia) i teraz mogę korzystać z pompy i otrzymywać sensory CGM. Myślę, że jest to bardzo dogodny dla dwóch stron sposób na zarządzanie osprzętem.

 

Jako osoba pochodząca z kraju, w którym dorośli z cukrzycą nie mogą liczyć na wsparcie ze strony rządu, widzę duży kontrast pomiędzy systemami refundacji w Europie. W Belgii czuję się bezpiecznie, ponieważ tutaj mój wiek nie ma znaczenia. Istotne jest to, że mam cukrzycę typu 1. Osoby dorosłe z CT1 mogą być pełnoprawnymi członkami każdego społeczeństwa, ale bez odpowiedniego wsparcia, np. refundacji nowoczesnego osprzętu do monitorowania glukozy, mogą być zagrożeni utrudnionym dostępem do terapii potrzebnej do dostosowania dawkowania insuliny oraz kontroli glikemii. Każda osoba żyjąca z cukrzycą typu 1 powinna mieć dostęp do insuliny i nowoczesnych technologii niezależnie od kraju zamieszkania.

 

Przeczytaj pocztówkę Weroniki z okazji Światowego Dnia Zdrowia tutaj.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Follow Us
Please reload

Search By Tags